wtorek, 5 lipca 2011

Po koncercie: Paramore


No i już po :) Nie wiem od czego zacząć, tak dużo chciałabym powiedzieć :D
Postaram się jednak Was nie zanudzać i w miarę zwięźle napisać jak było- a było fantastycznie :D Nie wiem czy mogłabym wyjść z jakiegokolwiek koncertu rockowego niezadowolona, ale to już inna historia :D
Jako, że nie był to wyłącznie koncert Paramore, a festiwal rockowy, wystąpiły też inne zespoły.
Jako pierwszy zagrał Heroes Get Remembered. Mówi Wam to coś? :D
Jeżeli oglądaliście Must Be The Music, to wiecie o jakiej kapeli piszę :)
 Był to bardzo dobry pomysł, że zaprosili tę grupę. Nakręcili ludzi do zabawy i później mogło być już tylko lepiej...
I wierzcie mi... było :D
Jako drugi na scenie wystąpił zespół Rotten Bark. Ta nazwa zapewne więcej Wam mówi, bo chłopcy dostali się do finału programu MBTM.
Po ich występie bez zastanowienia mogę napisać - WOW! :D
Może to oszczędność słów z mojej strony, ale te trzy literki naprawdę wyrażają wszystko!
Szał, energia i klimat, którym zespół zdecydowanie potrafi dzielić się z publiką. Być może ktoś, kto był na koncercie, zupełnie się ze mną nie zgodzi, ale nic nie poradzę na to, że to są moje brzmienia i jak słyszę gitary i cały ten koncertowy hałas, to czuję, że żyję! :D
Podsumowując: Doskonałe granie i wymarzone wprowadzenie na scenę tych, dla których większość ludzi przyszła na festiwal.
Paramore! 
Cóż mogę napisać, skoro już wyżej targały mną tak duże emocje? :D
 Jestem pod ogromnym wrażeniem całego występu. Jeżeli ktoś słyszał kilka piosenek i stwierdził, że nie umieją grać, to już dzisiaj wyganiam na koncert! :D Do pozazdroszczenia była przede wszystkim siła i energia, którą dysponowała wokalistka. To co ta dziewczyna wyczyniała na scenie, było godne podziwu, zwłaszcza, że jej wokal nic na tym szaleństwie nie ucierpiał :D Szał i tyle.
Ale nie mogę nie wspomnieć o fanach, dzięki którym ten zespół ma skąd czerpać motywację do dalszej pracy i tworzenia muzyki. Szczerzy, oddani i opętani miłością do swojego ulubionego zespołu. Myślę, że nikt  nie obrazi się za to co napisałam. Naprawdę miło było obserwować to, jak publiczność się bawi.
Być może wpływ na tę ocenę miało moje stanowisko na tym koncercie. Po pierwsze poszłam tam do towarzystwa i nie do końca znając całą twórczość grupy, a po drugie pewnego rodzaju nieobecność - albo inaczej - bardziej bierny niż czynny udział w zabawie. Niestety...
To jest jedyny minus (ale zarazem plus, który wpłyną na moją pozytywną opinię), który dostrzegam. Akurat wczoraj mój kręgosłup dał o sobie znać i to na tyle mocno, że nie mogłam wbić się w tłum i skakać z resztą (na co przyznam szczerze jestem zła), ale mimo wszystko nie zrezygnowałam z "płyty" i na tyle ile ból pozwalał, bawiłam się z ludźmi.
Festiwal ten na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci :)

Na koniec chciałam pozdrowić Dominikę i Pawła, których poznaliśmy w kolejce oczekującej na wejście i z którymi trzymaliśmy się do końca :) i jednocześnie zaprosić na kolejny post, w którym pokażę jak byłam ubrana :)

Heroes Get Remembered
Rotten Bark

Paramore
fot. me

5 komentarzy:

  1. bardzo lubię Paramore i żałuję, że być na koncercie nie mogłem.

    zapraszam do nas http://vampiresandsweethearts.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pod wielkim wrażeniem głosu wokalistki Paramore :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Paramore są świetni! Strasznie żałuję, że nie byłam na koncercie, przez Ciebie jeszcze bardziej!
    :)

    katevscherries.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dość, że zza okna dobiegają mnie dźwięki Malta Festivalu (jakieś reggae), to jeszcze te zdjęcia. Chcę na koncert!

    OdpowiedzUsuń