wtorek, 26 października 2010

Hello i Bye

Tydzień temu z ogromną radością przywitałam dwie pary nowych butów. Znalazłam w końcu botki o których długo marzyłam. Może te, które mam, nie są idealne, ale niewiele się od nich różnią, a jak je zakładam, to moja miłość do nich coraz bardziej rośnie. Co prawda jeden flek został już gdzieś na chodniku, ale jestem na tyle wyrozumiała, że jedną wadę jestem im w stanie wybaczyć :P Mają 12cm wysokości i są bardzo wygodne, więc szybko się z nimi nie rozstanę, a tym samym będą często gościły na moim blogu :D
Dodatkowym  ich plusem była cena :D Kosztowały 49,90zł i w pierwszej chwili pomyślałam, że nawet jak szybko się rozpadną, to nie będzie mi ich żal, ale zdążyłam już zmienić front i wiem, że jak coś się z nimi stanie, to będzie mi bardzo smutno :( Całe szczęście nie raz przekonałam się, że to co tańsze niekoniecznie musi być gorsze, więc liczę na wiele przemierzonych kilometrów  w tych butach  :)

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

Kozaków za kolano w rozsądnej cenie szukałam już od dosyć dawna, ale zawsze albo cena albo wysokość szpilki troszkę odstraszała. Pewnego dnia buszowałam po internecie i jedna dziewczyna przedstawiała poniższe buty i ku mojemu zdziwieniu, kupiła je w Deichmannie za 119zł.
Na drugi dzień przemierzyłam 3 Galerie Handlowe w poszukiwaniu niezniszczonych, w moim rozmiarze, butów. Każda niestety miała braki w zamszu, ale w ostatniej Galerii udało mi się wybrać parę, która co prawda nie jest pozbawiona skaz, ale są one z gatunku tych mniej widocznych i tych, na które można przymknąć oko. Cholewki są szersze, więc z powodzeniem buty można założyć do spodni, a obcas nie jest pokryty zamszem, więc - jak dla mnie - to kolejny plus :)
Myślałam, że obcas jest niższy, ale w domu okazało się, że ma 11cm (jednak tak samo jak w przypadku botków, nie czuć wysokości).

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

A teraz przyszedł czas na drugą cześć mojego tytułu, czyli, pożegnanie...
...Pożegnanie ze słodyczami!
Powody tej decyzji są dwa.
Pierwsza - dla zdrowia i figury. Niestety aktualnie mam mniej ruchu, więc słodycze powinny być ostatnimi, po które moja ręka powinna sięgać :( Ciężko jest mi z nich zrezygnować, ponieważ od podstawówki nie było dnia (z małymi wyjątkami), kiedy ich nie jadłam :( Od marca do końca wakacji zrobiłam sobie odwyk i wytrwałam, więc wiem, że można, ale  tak jak niektórzy mają nałóg palenia, tak ja mam nałóg słodyczy.
Ciężko mi bez nich egzystować, ale całe szczęście do wszystkiego można się przyzwyczaić..
Drugi powód to - ponoć - pokrzywka, z którą męczę się od ponad miesiąca, a co za tym idzie - dieta narzucona przez lekarza. Produkty, które mogę spożywać, to: bułki, ziemniaki (które jakiś czas temu wywaliłam z jadłospisu), ryż, gotowane mięso, buraki, cukinia, twaróg, sól, cukier, woda, zielona herbata i... i... iii... i to wszystko :( Żyć nie umierać :P
Dzięki tej "chorobie?" mam zakaz jedzenia czekolady, więc przez weekend w taki sposób jak poniżej, postanowiłam się z nią pożegnać :D Szkoda tylko, że nie można najeść się na zapas :(

Image and video hosting by TinyPic

Image and video hosting by TinyPic

3 komentarze:

  1. Po miesięcznej przerwie mam dużo zaległości w odwiedzinach u polskich szafiarek.

    Te pierwsze buciki są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam!! Ale mi ochoty na robiłaś na takie słodkości :)

    OdpowiedzUsuń